WYDZIAŁY I KIERUNKI




Kierunki studiów - Politechnika Wrocławska: znaleziono ×

grupa kierunku
typ studiów
tryb studiów

Kierunki studiów - Politechnika Wrocławska: znaleziono ×

grupa kierunku
wydział

Wyszukiwarka kierunków studiów: znaleziono ×

INFORMACJE PRAKTYCZNE O UCZELNI

  • Zasady rekrutacji

  • Politechnika Wrocławska - kierunki studiów

  • Archiwum

opinie (1)

  • student
    ocena

    Wydział architektury to porażka. Cały jest zdominowany przez Ukraińców, którzy zamiast uczyć zapraszają studentów do pubów. Pani dziekan na wszystko przymyka oko i jedynie dobiera sobie prawdziwych intelektualistów w postaci prodziekanów, którzy nie potrafią odpowiedzieć na zadne pytanie. Mamy tu płatną uczelnię w formie poprawkowych terminów dyplomów oraz niekończących się absurdalnych wyłudzeń wykładowców akademickich, którzy potrafią ocenę uargumentować ,,bo tak". Bardzo naukowo jak widać. A odpowiedzialność za ich błędy razem z pełnym wachlarzem konsekwencji ponoszą oczywiście studenci, którzy chyba są tu predystynowani do roli jakiś burżujów, tak mi się wydaje bowiem rozkapryszenie tej elity za przeproszeniem za słowo przepraszam przyrównać można chyba tylko do pretensji przekup na targu o brudny pieniądz albo do naburmuszonej maniery karczemnej dziewki, której nie spadła na urodziny gwiazdka z nieba. Podobno ci ludzie są dorośli. Również i sama Pani dziekan bawi w fantazyjnych ubrankach, zawsze z tą samą fryzurą, zawsze z wytrzeszczem oczu. Bawi nas ciekawymi komentarzami, z którymi nie kryje się w obliczu rektora - ,,tutaj to jest normalne, że studenci mogą coś zaliczać po 3,4,5 a nawet i 7 lat". Oczywiście Pani dziekan, proponuje pójść na łąkę w stroju Ewy oraz z paczuszką ,,relanium", spokojnie pooddychać. Podobno pomaga. Ale i na tym poziomie, a jesteśmy już zanurzeni po pachy w szambie, nie możemy sięgnąć dna tej krainy absurdu. Coraz zabawniej robi się, gdy prodziekan tłumaczy studentowi, że studia nie są od przygotowywania do zawodu, a od rozwijania zainteresowań, dlatego postulat koleżanek, które chciały ograniczyć ilość kursów budowlanych, a wprowadzią kurs z szydełkowania i koronkarstwa - wg Pana prodziekana - należało uznać za ,,zasadny". Beczka śmiechu natomiast czeka na nas w tzw. ,,samorządzie studenckim". Zawsze zamknięte, zawsze zajęte, opis lepszy niż charakterystyka celów konkursu na zespół szalet miejskich. A prawda jest taka, że to dzieci naszych wykładowców stanowią ten zacny zbiór motyli i pasikoników, wraz z okazem o ważkości kilku członków jednocześnie - niemal wykapana Pani dziekan. Dla samorządu nie ma bowiem problemu w tym, że student ma problem. Problemem jest to, że samorząd ma w osobie studenta problem, a jakoś nie chce im się go rozwiązywać. Również ginący dorobek intelektuany w gabinetach wykładowców to także naturalny porządek rzeczy. Jestem ciekaw, czy tak samo nonszalancko szanowni wykładowcy by sie wozili bo korytarzach, gdyby na ich dziwnie drogie jak na ich skromną pensję wozy najechała jakaą cegła. Wszak architektura to branąa budowlana (chociaż tutaj się tego nie odczuje), więc miałoby to swoje uzasadnienie. A i próba wytrzymałościowa jak pouczająca. Można taką cegłą zbadać wytrzymałość szkła, aluminium, stali, tapicerki... toż to prawdziwe labolatorium, zabawa lepsza niż w piaskownicy! Aczkolwiek nie powinno to dziwić, sami wykładowcy sugerują, że ,,ktoś powinien tu wpaść z karabinem i zrobić porządek". Są też tacy, którzy uwaąają, że Pani dziekan ,,jest ekspertem od projektowania burdeli". Aż ciężko się domyślić, co mogą mieć na myśli (a mowa jest o wykładowcach). I Pan prodziekan ds. kadr pięknie dobiera kadry. Nic sobie robi z faktu, że jego własna katedra wzbudza największe zainteresowanie prokuratury oraz policji, że właśnie o tej skromnej, kilkuosobowej enklawie urbanistów mówi się nawet w Brukseli (bynajmniej nie w superlatywach). Grunt to samozaparcie, Panie profesorze! Tyle Pan poświęcił, by w ogóle wreszcie trafić do tej uczelni, tak się Pan napracował przy samodzielnym doktoracie, poświęci Pan i jeszcze więcej, by się w niej utrzymać! O ile wujek alzheimer nie pogrąży Pana w ciągu najbliższych 5 lat. A wszystko sie moęe zdarzyć, jak głosi piosenka... plejadę gwiazd otwiera i zamyka urocze wejście do wydziału, którym każdy złodziej laptopów niepostrzeżenie wyniesie nawet lodówkę z pubiku w sutenerze... przepraszam, suterenie (już sam się gubię w tym studenckim znoju), nie wspominając o pannie zefirce, która zwiewnym krokiem wyniosła aż 45 plansz na sztywnym podkładzie 70x70 centymetrów każda, by później mądrze zwalić winę na ,,sprzątaczki" (to się nazywa ,,pracownikiem ds. konserwacji powierzchni płaskich". Mamy tu taką specjalizację od konserwacji przestrzeni zabytkowych, a to przecież najstarszy wydział architektury w Polsce!). I tak, do tej pory nikt nie pokwapił się wyjaśnić sprawy tej kradzieży, tak to bowiem wypadałoby otwarcie nazwać. Przez to zacne wejście, zabezpieczone oczywiście w sposób ,,należyty", jak oznajmia pismo, wypadła parę miesięcy temu koleżanka moja, biedna, nie zauważyła separatora entrancyjnego w postaci radosnego progu. Ot, ekipa fachmenów postanowiła w sklejce rozpostartej na cały portal wyciąć prostopadłościanik. Chyba udzielił im się architektoniczny amok, który panuje w tym czarodziejskim miejscu, bowiem dowcipnie pozostawili śliczny próżek. A tu bęc - potknęła się niewiasta i zleciała ze schodów - ale heca! A i studencka brać jaka mądra. Prawdziwa elita, kwiat młodzieży, który w pocie czoła przygotowywał się do tego nobilitującego zawodu. Aż miło posłuchać, gdy mówią ,,nie, ja tak tylko sobie poszłam na te studia, potem będę malować paznokcie", ,,nie, ja nie będę pracować w biurze architektonicznym. Co? Konstruktorskim? Nie, po co? No w reklamę pójdę, wiesz, modelowanie, renderowanie, te sprawy", ,,a nie, ja nie będę pracować w biurze, wiesz? Ja chyba tu doktorat zrobię i będę później tu uczyć, no, tak, to chyba to". Oczywiście, uczyć to chyba to ;) ,,obyś cudze dzieci uczył", pozwolę sobie zacytować mistrza, gwoli wybrnięcia z tego uczelnianego zakrętu. Można by pisać o tym kole wzajemnej impotencji jeszcze i jeszcze, ale jakoś niedobrze mi sie robi, gdy o wydziale architektury Politechniki Wrocławskiej myslę. Proszę nie posylać tu swoich dzieci. To jest miejsce dla ludzi, którzy 1) prostytuowali się (nuda, to tutaj taka zabawa) 2) są alkoholikami (to już obowiązek) 3) lubią mobbing (znowu figle) 4) są ciency jeśli chodzi o architekturę (taka prawda) 5) nie mają talentów (j/w) 6) są nudziarzami (nie chciało się nosić teczki) 7) są leniami śmierdzącymi (woreczków też się nie chce nosić) 8) są ekshibicjonistami (pieniacze) 9) mają pretensje do całego świata, że są, jacy są (frustraci) 10) wierza w cyt. ,,to ze noca goni ich diabel w drodze do toalety by zedrzec z nich majtki" (fakt autentyczny, slowa pani, ktora wlasnie obronila doktorat) 11) nie potrafia pracowac, boją się pracy i są gotowi nawet kogoś zabić byle tylko nie zhańbić swoich *cmok* wielkopańskich *cmok* dłoni *tfu* pracą (uchodźcy?) 12) mają problemy psychiczne (bardzo wielu wykładowców zarzywa leki psychotropowe (czyżby strach przed odpowiedzialnością?)) 13) są jacyś pechowi po prostu. Lepiej omijać takich;. myślą, że śmiecholandia się wybroni, ale skończy się, gdy prywatne przedsiębiorstwa zaczną zarabiać na odszkodowaniach za każdego niewykwalifikowanego pracownika. Ale każdy problem można rozwiązać! Jeśli nie w biurze architektonicznym, to na uczelni znajdzie się dla ciebie praca, drogi absolwencie! Bowiem już w urzędach widzą, że tak cudownie wykwalifikowany personel nie usprawnia a wręcz uniemożliwia normalną pracę. Niech już ten islam tu przyjedzie i wykończy to ukraińskie towarzystwo, nie będzie już więcej tej boruty i skończy się ten cyrk.

Bardzo słaby Bardzo słaby
Słaby Słaby
Neutralny Neutralny
Dobry Dobry
Bardzo dobry Bardzo dobry